Goście
Dreptał cicho za mną, a futerko na jego delikatnych łapkach poruszało się przy każdym podmuchu wiatru. Przy tężni nie było innych istot prócz nas,mnie i kota, lecz w oddali, na wzniesieniu, zamajaczyła ludzka sylwetka. Postanowiłam podejść ku niej. Ruszyłam niespiesznym krokiem, a tajemnicza postać na wzgórzu wydawała się na mnie czekać. Im bliżej niej, tym bardziej byłam zaniepokojona... Z każdym krokiem dostrzegałam niepokojące anomalie w wyglądzie owego osobnika. Z przerażeniem odkryłam, że połowę twarzy mężczyzny pokrywały liczne blizny, jakby ślady oparzeń, a jego oczy miały niezwykły, migdałowy kształt. Na nogach jak z galarety stanęłam przed nim i poczułam falę odrętwienia przeszywającą od stóp do głów. "Witaj", wysyczał, a jego wąski, niemal jaszczurzy język przesunął się po wyschniętych, nierównych wargach. Powinnam wziąć nogi za pas, ale nie potrafiłam zwalczyć ciekawości.
Biorę udział w rozdaniu na blogu 77fantasmagorie77:
http://77fantasmagorie77.blogspot.com/2013/04/bierz-jesli-chcesz.html ;)